Tak wyglądał Rynek Główny po północy. Na szczęście nie brałam w tym udziału. Zastanawiam się, czy wydawanie mnóstwa pieniędzy na tandetne gwiazdki dla pijanej publiczności (w większości przyjezdnej), jest w klimacie Krakowa...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz