Dziś rozpoczyna się Fala Wichru - Siła odnowy. Patronuje mu planeta Pluton.
"Dziś przystępuje do rozwiązania tego, co już od dawna czeka rozwiązanie". Ton pierwszy - przyciąganie tematów, Pieczęć Wichru - "Nie bój się łez i przemian
Kwestie odnowy, walki i oporu: Czy chcesz coś zmienić w życiu?"
Pierwszym problemem jest dieta na której jestem od 7 stycznia 2009. Schudłam już 5 kilo. Z tego co widzę to oczyściłam sobie złogi, co będzie dalej czas pokaże. jeszcze 20 kilo i będę zadowolona, a potem zobaczę czy chce schudnąć jeszcze 10.
Wicher to dla mnie niespodzianka, ale równocześnie pieczęć mojej przyjaciółki. Zobaczymy co przyniosą te 13 dni.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz majów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz majów. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 22 stycznia 2009
piątek, 14 listopada 2008
Dzień 10 Biały Planetarny Pies
Dziesiąty dzień Fali Czerwonego Smoka obfitował w wydarzenia, dzięki którym nie byłam w stanie prowadzić moich notatek na bieżąco. Excuse me!.Jestem już po urodzinowym galimatiasie. Bo było tak:
od piątku do poniedziałku włącznie świętowałam nadejście moich dwudziestych szóstych urodzin. We wtorek zwiedziłam stadninę w http://nowakowka.w.interia.pl/ a wieczorem chyba odsypiałam. Dzień urodzin zaczął się od tego, że przyjechał mój brat o 7.00 rano, następnie zaczął się u mnie w pracy remanent (w sześć godzin wczytaliśmy wszystko), a po pracy czekało na mnie kolejne zajęcie – allegrowanie. Próbuje od jakiegoś czasu odkopać zarówno mój pokój ze ZBĘDNYCH rzeczy,a co za tym idzie resztę mieszkania, piwnice oraz strych. Ha! To się nazywa wyzwanie. Tym bardziej, że ojciec już zaczął znosić do domu kolejne BARDZO WAŻNE pierdoły.
Aha no i Łoś się odezwał.
Ale na razie spokój.
Teraz siedzę w pracy i piszę (no dobra: nie jest mi wstyd,ponieważ tu, gdzie jestem nic się nie dzieje). Koleżanka ma zwolnienie do końca tygodnia, więc nie zobaczę wielkiego otwarcia po skontrum. A szkoda...
W związku z powyższym nadrabiam zaległości.
od piątku do poniedziałku włącznie świętowałam nadejście moich dwudziestych szóstych urodzin. We wtorek zwiedziłam stadninę w http://nowakowka.w.interia.pl/ a wieczorem chyba odsypiałam. Dzień urodzin zaczął się od tego, że przyjechał mój brat o 7.00 rano, następnie zaczął się u mnie w pracy remanent (w sześć godzin wczytaliśmy wszystko), a po pracy czekało na mnie kolejne zajęcie – allegrowanie. Próbuje od jakiegoś czasu odkopać zarówno mój pokój ze ZBĘDNYCH rzeczy,a co za tym idzie resztę mieszkania, piwnice oraz strych. Ha! To się nazywa wyzwanie. Tym bardziej, że ojciec już zaczął znosić do domu kolejne BARDZO WAŻNE pierdoły.
Aha no i Łoś się odezwał.
Ale na razie spokój.
Teraz siedzę w pracy i piszę (no dobra: nie jest mi wstyd,ponieważ tu, gdzie jestem nic się nie dzieje). Koleżanka ma zwolnienie do końca tygodnia, więc nie zobaczę wielkiego otwarcia po skontrum. A szkoda...
W związku z powyższym nadrabiam zaległości.
czwartek, 6 listopada 2008
Dzień 2 Biały biegunowy wiatr
Dziś wyznaczam plan działań i przystępuje do porządkowania chaosu w moim życiu.Jeżeli posunę się za daleko i będę naginać los, zacznę ponosić porażki. Podstawą moich sukcesów jest tolerancja i komunikatywność. Dziś poznam bieguny wyzwań i odkryje, co utrudnia mi kontakt z otoczeniem. Siła ducha pomoże mi przetrwać trudne chwile.
Ton drugi wyzwania i prowokacje.
Wiatr - kwestie samo wyrażania i dialogu.
Ton drugi wyzwania i prowokacje.
Wiatr - kwestie samo wyrażania i dialogu.
środa, 5 listopada 2008
Dzień 1 - Fala Czerwonego Smoka
Zaczęła się nowa fala.Tym razem przez trzynaście dni będę obserwować i pracować nad nowym tematem.
SMOK – Zrób pierwszy krok
Kwestie zaufania i zrobienia pierwszego kroku: Czy wierzysz w siebie?
Kolor czerwony jest na szczęście dla mnie opiekuńczy.
Pierwszy ton zawsze przyciąga tematy. Co mnie najbardziej nurtuje?
...
SMOK – Zrób pierwszy krok
Kwestie zaufania i zrobienia pierwszego kroku: Czy wierzysz w siebie?
Kolor czerwony jest na szczęście dla mnie opiekuńczy.
Pierwszy ton zawsze przyciąga tematy. Co mnie najbardziej nurtuje?
...
wtorek, 4 listopada 2008
Dzień 13 Zółte Krystaliczne Słońce
Dziś widzę, czego można dokonać ćwicząc silną wolę.Dziś sam rozstrzygam jak Alfa i Omega. Ustawiczna negacja, wyroki i kochanie za coś należą już do przeszłości. Nauczyłem się kochać i przebaczać i przekonałem się, że jestem kochany. Miłość jest kluczem do każdego serca. W ciągu 260 dni przezwyciężyłem samego siebie. Dziś świętuję moje zwycięstwo, a jutro zabieram się do dalszej pracy.
Ton trzynasty - przesunięcia, eliminacje ostateczny bilans.
Słońce - kwestie oczekiwań i przebaczenia.
A Marian to taki dobry CZŁOWIEK :)
Ton trzynasty - przesunięcia, eliminacje ostateczny bilans.
Słońce - kwestie oczekiwań i przebaczenia.
A Marian to taki dobry CZŁOWIEK :)
poniedziałek, 3 listopada 2008
Dzień 12 Niebieski Krystaliczny Wicher
Dziś regeneruję swoje siły i wprowadzam wiele nowości. Wiem, gdzie tkwią moje błędy myślowe, uchybienia i brak taktu w stosunku międzyludzkich. Dziś nie ulegnę wpływom innych i uwolnię się od przesadnej ostrożności. Dziś pozwalam oczarować się sile odnowy.
Ton dwunasty - wzloty i upadki
Wicher - kwestie odnowy, walki i oporu.
Ton dwunasty - wzloty i upadki
Wicher - kwestie odnowy, walki i oporu.
niedziela, 2 listopada 2008
Dzień 11 Białe Spektralne Zwierciadło
Dziś uwolnię się od tego, co jest kością niezgody w moim domu. Dziś spojrzę bezstronnie na życie i wykorzystam zdolność sprawiedliwego rozstrzygania. Dziś rozpoznam swoją naiwność i skłonność do popadania w przesadę. Moi towarzysze życia pokazują mi moje słabości i wady, do których nie chcę się przyznać, a nad którymi powinienem popracować. Dziś przełamuję opór i niechęć do własnych odbić.
a dziś znowu miły sen nad ranem :)
eh
idę do kina. Z Heniem.
a dziś znowu miły sen nad ranem :)
eh
idę do kina. Z Heniem.
piątek, 31 października 2008
Dzień 9 Zółty Solarny Wojownik
Dziś wyzbywam się strachu i zaczynam rościć sobie prawa do szczęśliwego życia. Dziś zakopuję topór wojenny i łagodnością zaprowadzam ład i porządek w najbliższym otoczeniu. Moja wrodzona inteligencja powie mi, jak nawiązać dialog z przeciwnikiem. Dziś nie ulegnę też magii pieniądza.
ton dziewiąty - naprowadzanie i znaki na drodze
Wojownik - kwestie zastraszania i intryg
Żółty to moje wyzwanie, żółta fala trwa - już od rana coś tłukę i rozlewam oraz zdążyłam się z mamą pokłócić. Zaraz też spóźnię się do pracy...
Brr
ton dziewiąty - naprowadzanie i znaki na drodze
Wojownik - kwestie zastraszania i intryg
Żółty to moje wyzwanie, żółta fala trwa - już od rana coś tłukę i rozlewam oraz zdążyłam się z mamą pokłócić. Zaraz też spóźnię się do pracy...
Brr
czwartek, 30 października 2008
Dzień 8 Niebieski Galaktyczny Orzeł
Dziś idę prosto do celu. Brak sensu, w tym, co robię wskazuje na wybrakowany rozwój duchowy. Napięcia, jakie dziś wyczuję, pokażą mi w jakich dziedzinach życia czuję się naprawdę bezradny lub przed czym próbuję uciec. Dziś rozbudzę nadzieję i zaufam świetlanym wizjom.To ja stwarzam ciepłe ognisko domowe. Dziś zastanowię się, gdzie brakuje harmonii i jaki nastrój panuje w moim domu.
ton ósmy - natłok wydarzeń i ogniska zapalne
Orzeł - kwestie odpowiedzialności i dogmatyzmu
Szef nam wcale nie ułatwia pracy, stojąc jak kat i - za przeproszeniem - zrzędząc. nie lubię go w takim stanie. W jakimkolwiek nie byłby humorze... Coś innego go rozprasza.
Ja dziś myślałam o tym, żeby opuścić to miejsce jak najszybciej. Zrobiłam rentgen klatki, odebrałam wyniki, zmierzyłam ciśnienie. Potem pojechałam na Stradom, gdzie byłam umówiona z Antonią. Wpadłam na kawę do "Ciasteczka z Krakowa". Pyszna!
Wieczorem poetycki byłby przebojem sezonu, gdyby nie nawiedzona baba oraz jakieś 30 stopniowe upały. Ja w takiej temperaturze przestaje myśleć. Niektórzy chcą spać, ale mi by się i tak źle spało. Dobrze, że mnie wino pobudziło.
Nawiedzona baba charakteryzowała się tym, że totalnie rozpraszała skupienie, chcąc lub nie chcąc, za co większość ludzi chciało ją powiesić. Ale to był jej lokal, więc mogła robić co chce. I robiła. Wampir energetyczny z gatunku tych, co mają taką energie, że podejrzewa się ich o jakieś prochy.
spotkałam dziś Pawła, mojego byłego, nie zmądrzał w ogóle.
ton ósmy - natłok wydarzeń i ogniska zapalne
Orzeł - kwestie odpowiedzialności i dogmatyzmu
Szef nam wcale nie ułatwia pracy, stojąc jak kat i - za przeproszeniem - zrzędząc. nie lubię go w takim stanie. W jakimkolwiek nie byłby humorze... Coś innego go rozprasza.
Ja dziś myślałam o tym, żeby opuścić to miejsce jak najszybciej. Zrobiłam rentgen klatki, odebrałam wyniki, zmierzyłam ciśnienie. Potem pojechałam na Stradom, gdzie byłam umówiona z Antonią. Wpadłam na kawę do "Ciasteczka z Krakowa". Pyszna!
Wieczorem poetycki byłby przebojem sezonu, gdyby nie nawiedzona baba oraz jakieś 30 stopniowe upały. Ja w takiej temperaturze przestaje myśleć. Niektórzy chcą spać, ale mi by się i tak źle spało. Dobrze, że mnie wino pobudziło.
Nawiedzona baba charakteryzowała się tym, że totalnie rozpraszała skupienie, chcąc lub nie chcąc, za co większość ludzi chciało ją powiesić. Ale to był jej lokal, więc mogła robić co chce. I robiła. Wampir energetyczny z gatunku tych, co mają taką energie, że podejrzewa się ich o jakieś prochy.
spotkałam dziś Pawła, mojego byłego, nie zmądrzał w ogóle.
środa, 29 października 2008
Dzień 7 Biały Rezonansowy Mag
Dziś kieruje się sercem, a nie głową i nie łamię praw boskiego miłosierdzia. Dziś przestaję być marionetką i narzędziem w obcych rękach. Dziś zdemaskuję fałsz, nie pozwolę siebie oszukiwać i sam nie będę manipulować ludźmi. Są tylko dwie siły – siła strachu i siła miłości. Strach paraliżuje moje ruchy, miłość wyprowadza mnie w bezpieczne miejsca.
Ton siódmy sprowadza zbiegi okoliczności i wsparcie.
Mag dotyka kwestii praworządności i pokus...
Dzień z głową na tranzystorach... od 7.45 do 21.25 działo się cały czas coś. Badania, ciśnienie, kawa, Dietla, wnuczek Eugenii, ubytki, książki, czytelnicy, telefony, mejle, tata, obiad, mama, obiad, szef zły, szef dobry.... wino... Moja siostra! Wybuch Energii, przesłuchanie, powrót do domu i wyjaśnienie.
Generalnie zapracowany dzień stanął na głowie, kiedy moja siostra ogłosiła, że na moim biurku w domu czekają na mnie kwiaty. Co? Jak? Skąd? Od kogo. A skąd ja mam to wiedzieć? Pewnie pomyłka? Nie! Tata od gońca odebrał, podpisywał. Szukanie liściku i wyjaśnienie...
Imieniny mojej mamy... tata stwierdził, że lepiej powiedzieć że to dal mnie kwiaty, niż żeby mama lub siostra dowiedziały się, że jakiekolwiek kwiaty są w domu! Udało się zrobić mu niespodziankę. Ale to, że za cholerę nie spodziewałam się takiego gestu od ŻADNEGO z moich znajomych męskich, to zupełnie inna sprawa.
Trzy żółte róże...
And isn't it ironic... don't you think...
Ton siódmy sprowadza zbiegi okoliczności i wsparcie.
Mag dotyka kwestii praworządności i pokus...
Dzień z głową na tranzystorach... od 7.45 do 21.25 działo się cały czas coś. Badania, ciśnienie, kawa, Dietla, wnuczek Eugenii, ubytki, książki, czytelnicy, telefony, mejle, tata, obiad, mama, obiad, szef zły, szef dobry.... wino... Moja siostra! Wybuch Energii, przesłuchanie, powrót do domu i wyjaśnienie.
Generalnie zapracowany dzień stanął na głowie, kiedy moja siostra ogłosiła, że na moim biurku w domu czekają na mnie kwiaty. Co? Jak? Skąd? Od kogo. A skąd ja mam to wiedzieć? Pewnie pomyłka? Nie! Tata od gońca odebrał, podpisywał. Szukanie liściku i wyjaśnienie...
Imieniny mojej mamy... tata stwierdził, że lepiej powiedzieć że to dal mnie kwiaty, niż żeby mama lub siostra dowiedziały się, że jakiekolwiek kwiaty są w domu! Udało się zrobić mu niespodziankę. Ale to, że za cholerę nie spodziewałam się takiego gestu od ŻADNEGO z moich znajomych męskich, to zupełnie inna sprawa.
Trzy żółte róże...
And isn't it ironic... don't you think...
Wtorek Dzień 6 Czerwony Rytmiczny Wędrowiec
Dziś szukam zgody i wybieram optymalne drogi. Nie naruszając przestrzeni innych, zachowam dziś swoja niezależność i wolność osobistą. Dziś nie mieszam się do cudzych spraw, by znów nie uwikłać się w zniewolenie karmiczne. Odwaga i duchowa dyplomacja pomogą mi przetrwać każdy kryzys. Dziś jestem obserwatorem i jeżeli będzie konieczne, wycofam się na tyły.
ton szósty, rytmiczny to wyrównanie tempa
Wędrowiec porusza kwestie odwagi i wolności wewnętrznej
Zastępowałam koleżankę w pracy z dzieciakami, więc miała święty spokój i mogłam wpisywać protokoły, które nam pozostały do wprowadzenia przez remanentem. Uff ... Było gorąco, zarówno pomieszczeniu, jak i na linii, bo nie mogłam dojść do porozumienia, ile i kiedy wpisałam. Strasznie dziwie się czułam, myślałam, że to przez wysokie ciśnienie, lecz się potem okazało, że jest ok. Przespałam się pół godzinki i poszłam na zakupy. Tu obok sklepu sportowego zauważyłam boisko, z którego można korzystać. Fajne ponieważ ochronione siatką – piłki nie będą uciekać. Świetny pomysł, na spędzanie uciekających – jeszcze ciepłych – dni jesiennych. Potem był sklep kosmetyczny. Wyszłam stamtąd z książką „Portrety z bufetem w tle”. Autorem jest Roman Śliwonik. Wspomina Grochowiaka, Hłaskę, Himilsbacha i Warszawę z lat sześćdziesiątych. Ciekawe... Zawędrowałam na basen (zapomniałam japonek i kremu – Brr), a moje wojaże zakończyłam u Elizabetora na paprykówce. Uśmialiśmy się z Andrzejem z Wieś-imprezy, którą Elizabetor planuje i ze sposobu, jakim będzie podrywać jakiegoś kolegę z pracy.
W domu skończyłam wreszcie czytać książkę, która za mną chodziła wszędzie...
Emily Giffin to amerykańska powieściopisarka z gatunku tych, modnych ostatnio, babskich tematów. Pamiętam, że poznałam ją dzięki książce "Dziecioodporna", gdzie opisywała losy kobiety, która nie chce mieć dzieci. Bardzo mi się temat spodobał, książka też. "Coś pożyczonego" i "Coś niebieskiego" to kolejne dwie opowieści. Bardzo mi się spodobały, poruszają obie temat damskiej przyjaźni. Z perspektywy dwóch przyjaciółek. Polecam i czekam na następny tytuł: "Sto dni po ślubie"
Całuję i lecę do pracy!
ton szósty, rytmiczny to wyrównanie tempa
Wędrowiec porusza kwestie odwagi i wolności wewnętrznej
Zastępowałam koleżankę w pracy z dzieciakami, więc miała święty spokój i mogłam wpisywać protokoły, które nam pozostały do wprowadzenia przez remanentem. Uff ... Było gorąco, zarówno pomieszczeniu, jak i na linii, bo nie mogłam dojść do porozumienia, ile i kiedy wpisałam. Strasznie dziwie się czułam, myślałam, że to przez wysokie ciśnienie, lecz się potem okazało, że jest ok. Przespałam się pół godzinki i poszłam na zakupy. Tu obok sklepu sportowego zauważyłam boisko, z którego można korzystać. Fajne ponieważ ochronione siatką – piłki nie będą uciekać. Świetny pomysł, na spędzanie uciekających – jeszcze ciepłych – dni jesiennych. Potem był sklep kosmetyczny. Wyszłam stamtąd z książką „Portrety z bufetem w tle”. Autorem jest Roman Śliwonik. Wspomina Grochowiaka, Hłaskę, Himilsbacha i Warszawę z lat sześćdziesiątych. Ciekawe... Zawędrowałam na basen (zapomniałam japonek i kremu – Brr), a moje wojaże zakończyłam u Elizabetora na paprykówce. Uśmialiśmy się z Andrzejem z Wieś-imprezy, którą Elizabetor planuje i ze sposobu, jakim będzie podrywać jakiegoś kolegę z pracy.
W domu skończyłam wreszcie czytać książkę, która za mną chodziła wszędzie...
Emily Giffin to amerykańska powieściopisarka z gatunku tych, modnych ostatnio, babskich tematów. Pamiętam, że poznałam ją dzięki książce "Dziecioodporna", gdzie opisywała losy kobiety, która nie chce mieć dzieci. Bardzo mi się temat spodobał, książka też. "Coś pożyczonego" i "Coś niebieskiego" to kolejne dwie opowieści. Bardzo mi się spodobały, poruszają obie temat damskiej przyjaźni. Z perspektywy dwóch przyjaciółek. Polecam i czekam na następny tytuł: "Sto dni po ślubie"
Całuję i lecę do pracy!
poniedziałek, 27 października 2008
Dzień 5 Żółty Wiodący Człowiek
Mądrość życiową nabywam drogą doświadczeń. Dziś mogę naprawić wiele błędów przeszłości, kierując się praworządnością. Kluczem jest bezwarunkowa miłość, która karze mi bezwarunkowo przebaczać. Dziś będę uważać, aby niższe JA nie stanęło mi na drodze pojednania z innymi. Dziś wykażę silną wole i otworze się na zgodę i pokój.
Ton piąty to ukierunkowanie i przewodnictwo,
Człowiek – kwestia wolnej woli i manipulacji.
Najazd Hunów w pracy. Udało mi się nie zwariować. Dzięki doskonale wybranemu prezentowi moich kolegów i koleżanek z pracy, nareszcie się wysypiam. Po niedzielnych wojażach bolą mnie (dla odmiany tygodnia zeszłego) uda. Niestety nie udało mi się naprawić błędów z przeszłości. Hmmm... muszę na to mieć zdecydowanie więcej czasu.
Jutro Wędrowiec... wędruję do F3... swoista Świątynia dumania...
Ton piąty to ukierunkowanie i przewodnictwo,
Człowiek – kwestia wolnej woli i manipulacji.
Najazd Hunów w pracy. Udało mi się nie zwariować. Dzięki doskonale wybranemu prezentowi moich kolegów i koleżanek z pracy, nareszcie się wysypiam. Po niedzielnych wojażach bolą mnie (dla odmiany tygodnia zeszłego) uda. Niestety nie udało mi się naprawić błędów z przeszłości. Hmmm... muszę na to mieć zdecydowanie więcej czasu.
Jutro Wędrowiec... wędruję do F3... swoista Świątynia dumania...
Subskrybuj:
Posty (Atom)